Bibliodrama w Krzyżowej

W dniach 13 – 17 listopada br. odbyło się w Krzyżowej pierwsze spotkanie z zaplanowanego cyklu warsztatów bibliodramy, w ramach współpracy między Fundacją „Krzyżowa” dla Porozumienia Europejskiego, Polskim Towarzystwem Bibliodramy oraz Deutsche Gesellschaft für Bibliodrama. W warsztatach, wzięło udział 22 uczestników (11 osób z Polski, 11 osób z Niemiec) w wieku od 20 do 78 lat. Uczestnicy byli podzieleni na dwie grupy: pierwszą grupę prowadziła Beata Chrudzimska (PL) wraz z Sabiną Ahrens (DE), drugą Dorota Majda (PL) oraz Albert Henz (DE).W warsztatach, prowadzonych w języku polskim i niemieckim, wykorzystano przede wszystkim teksty z Księgi Wyjścia. Program spotkania, oprócz warsztatów bibliodramy, zawierał także odnoszące się do tematu głównego wykłady. O pojednaniu w stosunkach polsko-niemieckich mówił dr Robert Żurek, aspekty teologiczne pojednania przybliżyła mgr lic. Beata Chrudzimska wraz z doc. Sabine Ahrens, a dr Hanna Fedorowicz z Europejskiego Instytutu do spraw Rozwiązywania Konfliktów w Społeczności mówiła o pojednaniu w ujęciu metod rozwiązywania konfliktów w społecznościach. Dodatkowo ks. dr Krzysztof Marcyński z Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Stefana Wyszyńskiego w Warszawie przybliżył zagadnienie kompetencji komunikacyjnych, jako „klucza otwierającego zamknięte drzwi”.

Spotkanie ocenione było jako bardzo owocne, a uczestnicy wyjechali bardzo zadowoleni, całość była sukcesem i organizatorów i prowadzących. Przyczyniła się do tego także niemiecka Fundacja Renovabis, która była głównym sponsorem tego wydarzenia. Kolejne spotkanie z cyklu przewidziane jest na 4 – 9 sierpnia 2019, z kontynuacją tematu Pojednanie. Grupy warsztatowe poprowadzą Ewa Alfred (DE) oraz Peter Varga (HU), a także Henryka Czyż (PL) i Dirk Harms (DE).

Świadectwo

O TYM, JAK UMOCNIŁEM SIĘ W WIERZE I O TYM, JAK UMOCNIŁEM SIĘ PSYCHICZNIE

  Mam na imię Jakub i mam 34 lata (…). Gdy byłem nastolatkiem, zdiagnozowano u mnie schizofrenię. Byłem wielokrotnie hospitalizowany i przeżyłem jako młody człowiek wiele ciężkich chwil. Czułem się nieakceptowany przez ludzi i miałem bardzo niską samoocenę. Byłem bardzo daleko od Boga. Pod względem psychicznym sytuację poprawiło trafienie do Środowiskowego Domu Samopomocy, a pod względem wiary (a także psychicznym) to, że oddałem swoje życie Panu Jezusowi. Zacząłem poznawać coraz więcej wartościowych ludzi i angażować się w różne inicjatywy (…)

    Mój przyjaciel Krzysztof zaproponował mi wspólny wyjazd do Krzyżowej na warsztaty bibliodramy, połączone z wykładami na temat pojednania, zwłaszcza pojednania polsko-niemieckiego. Z początku byłem niechętny, między innymi dlatego, że w mojej głowie siedziała negatywna opinia na temat Niemców.(…) Mimo oporów, dzięki Bogu udało mi się przełamać niechęć, a także obawy, że ci Niemcy to na pewno będą strasznie apodyktyczni i dominujący. Na szczęście brałem pod uwagę możliwość, że są to moje fałszywe przekonania.

13 listopada 2018 przyjechałem z Krzysztofem do Krzyżowej. Już na wieczorze integracyjnym pierwsze lody zostały przełamane. Zauważyłem, że są trzy główne linie podziału: Polak-Niemiec, katolik-protestant i mężczyzna-kobieta. Szybko się zorientowałem, że odczuwam dużą sympatię również do tych, którzy pod każdym względem się ode mnie różnią, to znaczy do osób, które są jednocześnie kobietami, Niemkami i protestantkami. To pierwsze wspólne spotkanie wlało we mnie nieco optymizmu.

Jeśli chodzi o kolejne dni, to wykłady i inne wydarzenia były bardzo ciekawe, myślę, że dużo mnie nauczyły, ale chciałbym skupić się przede wszystkim na warsztatach bibliodramy, które dla mnie były zdecydowanie najważniejsze i dla których tu przyjechałem. Moje doświadczenie bibliodramy było dotychczas nikłe, pewne jej elementy przeżyłem w zeszłym roku na wczasach, na których był realizowany program tak zwanego „Przełomu Życia”.

W sumie warsztaty bibliodramy w Krzyżowej trwały dwanaście godzin, w trzech czterogodzinnych sesjach. Były dwie grupy – jedna z Dorotą i Albertem, druga z Beatą i Sabiną. Ja znalazłem się w tej drugiej. Niezwykłe było moim zdaniem to, że w dwójce prowadzących było po jednej osobie z Polski i Niemiec, a w skład grup też mniej więcej po równo wchodzili Niemcy i Polacy. Ponieważ Beata i Hania (uczestniczka warsztatów) znały w zaawansowanym stopniu zarówno język polski, jak i niemiecki, to dzięki nim wszyscy dobrze rozumieliśmy, co każdy mówił.

Zawsze na początku, nawet przez dość długi czas, była część z ćwiczeniami, które miały związek z tekstem biblijnym z danego dnia warsztatów. Wywoływało to duże emocje. Były to ćwiczenia, w których każdy czuł swoje ciało, a także w dość bliski sposób stykał się z ciałem drugiego człowieka. Było to dla mnie trochę trudne, ale też niesamowicie potrzebne. Fantastyczne w tym wszystkim było to, że byliśmy jedną grupą, nie było podziału na Polaków i Niemców. Nie zauważyłem nikogo, kto stroniłby od przedstawicieli odmiennej nacji. Po raz pierwszy w życiu tak mocno odczułem, że my wszyscy jesteśmy takimi samymi ludźmi. Mur w mojej głowie został zburzony.

    Każdego dnia w drugiej części zajęć (z każdym dniem coraz szybciej) wchodziliśmy w jakiś tekst biblijny. Jako pewna pomoc służyły nam piękne przemyślenia Janusza Korczaka. Ćwiczenia z tekstem biblijnym były bardzo różne, codziennie było ich kilka. Pierwszego i drugiego dnia przerabialiśmy teksty z początku Księgi Wyjścia (drugiego dnia o małym Mojżeszu). Ja osobiście najbardziej zapamiętałem jednak to, co działo się trzeciego dnia. Wówczas przerobiliśmy znajdujący się w Ewangelii Mateusza opis nadprzyrodzonego poczęcia i narodzenia Jezusa oraz związanych z nim dylematów i problemów Jego rodziców. Szczególnie zapamiętałem dwa ćwiczenia. Pierwsze, w którym na podłodze werset po wersecie leżał tekst i zadawaliśmy pytania do tego, co nas w nim nurtowało. Okazało się, że pytań było wiele, ja też zadałem kilka i cieszę się, że mogłem je wypowiedzieć. Drugie szczególnie zapamiętane ćwiczenie to był taki finał naszych warsztatów – pantomima związana z wyżej przedstawionym tekstem. Wybrałem rolę Józefa i moim zdaniem było to dość ambitne z mojej strony.

To, co mi pomogło, to fakt, że bardzo polubiłem obie prowadzące(…) i w ogóle uważam, że atmosfera na tych warsztatach była niemal doskonała.

17 listopada wróciłem do domu. Ten wyjazd umocnił moją wiarę, a także psychikę. Dlaczego? Bo poczułem miłość i tym samym namacalnie poczułem Boga. Poczułem się kimś wartościowym we własnych oczach. Poznałem wielu ludzi myślących bardzo podobnie jak ja, dzięki czemu przestałem czuć się „inny”. (…)