Kongres w Cluj

Cluj-Napoka w Rumunii to kolejne miasto na szlaku dorocznych konferencji organizowanych przez członków Europejskiego Towarzystwa Bibliodramy. Tematem tegorocznego kongresu, który odbył się jak zwykle w ost. dniach sierpnia (24  – 28.08.2016) i zgromadził ok. 50 uczestników były słowa z Ewangelii św. Mateusza: Wy jesteście solą ziemi i światłością świata. (Mt 5,13-16). Organizatorami byli rumuńscy Węgrzy z Siedmiogrodu, którzy od kilku lat działają tam w ramach Rumuńskiego Towarzystwa Bibliodramy  współpracując ściśle z węgierskimi bibliodramatystami. Głównym językiem konferencji był -jak zwykle- angielski.  Jednakże ze względu na dużą ilość autochtonów jedna z trzech grup warsztatowych prowadzona przez Gyula Goda i Tünde Majsai-Hideg pracowała wyłącznie w języku węgierskim, druga grupa, którą  prowadzili  Zuzana Pelechovą z Pragi i Bruno Fluder ze Szwacarii była grupą „mieszaną” tzn. język angielski był równocześnie tłumaczony na węgierski. Trzecia grupa (w której ja brałam udział ) prowadzona była przez Petera Piusa Vargę z Budapesztu i  Aino-Karinę Makisalo (z Finlandii) porozumiewała się wyłącznie po angielsku. Oczywiście językami przewijającymi się w długich rozmowach kuluarowych i krótkich konwersacjach przy lampce narodowych trunków były także inne języki – niemiecki, szwedzki, rumuński…

Moje doświadczenia z warsztatu pozwalają mi twierdzić, że byliśmy prowadzeni przez   cudownych bibliodramatystów. Już po pierwszym dniu pracy czuliśmy ich mistrzostwo: delikatne i pełne zrozumienia podążanie za wyłaniającymi się problemami i indywidualnymi potrzebami, dostosowanie ćwiczeń i zadań do przebiegającego w grupie procesu. Było to na pewno trudne, bo jako grupa byliśmy rzeczywiście „międzynarodowi”: Niemcy, Anglicy, Belgijki, Rumuni, Węgrzy, jeden Szwajcar… Byliśmy też  (ze względu na obecność Żydówki z Londynu) „wieloreligijni”. Wyzwalało to dużą dynamikę i wielką różnorodność uczuć i doświadczeń z obszaru kontaktów międzyludzkich oraz zróżnicowanie kojarzonych tematów.  Gdybym miała podsumować jednym zdaniem doświadczenie tych warsztatów powiedziałabym tak: my pracowaliśmy ze sobą i nad sobą, a Duch Święty unosił się nad nami.

W programie konferencji było też poznawanie miejscowej kultury, historii i folkloru, zwiedzanie miasta  oraz położonej w pobliżu kopalni soli. To właśnie ten koloryt regionalny stał się inspiracją dla wyboru tematu konferencji. Symbolika soli i światła była fizycznym  tłem dla identyfikacji i projekcji. Cluj i jego historia to też takie miejsce w Europie  które fascynuje tragicznością swoich dziejów – nabrzmiałe resentymentami, niesprawiedliwością, odrzuceniem, potrzebujące prawdy, która może przywrócić godność jego mieszkańcom.

Wszyscy uczestnicy byli zakwaterowani w ośrodku rekolekcyjnym ojców Jezuitów „Manresa” dzięki czemu mieliśmy naprawdę doskonałe warunki: (jednoosobowe pokoje, kaplica, wspólna jadalnia i park z cudownym widokiem na wzgórza Siedmiogrodu), a siostra Appolónia Noémi Kulcsár, SJC wraz ze swoim zespołem wspaniale zadbała o organizację . Codziennie rano mieliśmy możność uczestniczyć we mszy świętej – w języku rumuńskim. Był to kolejny stały element duchowego doświadczenia towarzyszącego zwykle konferencjom bibliodramatycznym. Kaplica ozdobiona ikonami dawała odczucie bliskości braci prawosławnych… Słowa liturgii zdawały się bliskie i zrozumiałe ze względu na ich łacińskie lub na słowiańskie brzmienie.

Organizatorzy byli niezwykle życzliwi, gościnni i starali się być naprawdę pomocni, co tworzyło atmosferę serdecznej bliskości. Ostatni wieczór – gala (uroczysta kolacja) ze specjalnościami narodowymi ( oczywiście przywiezionymi z kraju rodzinnego uczestników) pozwalał też na międzykulturowe zbliżenia… Jako jedyna osoba z Polski postarałam się, by jak najszerzej przedstawić nasze tradycje kulinarne. Częstowałam wszystkich: oczywiście solą z Wieliczki, gęsim pasztetem, pasztetem z królika, polskim chlebem, suszoną kiełbasą, torcikiem wedlowskim i… macą jako pieczywem należącym do kultury polskiej mniejszości żydowskiej.

Ta konferencja utwierdziła mnie w przekonaniu, że ważna jest nie tylko wymiana warsztatowych doświadczeń lecz także poznawanie tego co inne i co wspólne w religii i w kulturze. I że w tym poznawaniu  nic nie zastąpi bezpośrednich kontaktów międzyludzkich, spotkań przy lekturze Pisma Św, dialogu i wspólnej modlitwy.

 

 Beata Chrudzimska