Bibliodrama a Ćwiczenia Duchowe

(próba udzielenia odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania)

O co chodzi w bibliodramie?

O spotkanie z biblijnym tekstem odczytywanym w grupie, wraz z innymi, którzy przy tym odnajdują dla niego konkretny kontekst w swoim własnym życiu.

W tej sytuacji moje wyobrażenia mogą być konfrontowane z tym, jak inni to sobie wyobrażają, a poprzez umiejscowienie ich „w czasie i przestrzeni” – czyli odegranie na scenie lub „przetworzenie” innymi środkami estetycznymi – mogą być ukonkretnione i wzbogacone o wyraziste, zmysłowo uchwytne wartości.


Bibliodrama to metoda, która staje się w Polsce coraz bardziej popularna lecz wciąż jeszcze znana jest głównie jako aktywizująca „metoda dramowa” szkolnej katechezy, przez co wielu ludziom kojarzy się tylko z działaniem dydaktycznym i najogólniej mówiąc z „religijną inscenizacją“.

Aby jednak zrozumieć głębszy sens i możliwości tkwiące w bibliodramie trzeba ją zdefiniować dużo szerzej tj. jako „proces grupowy” , w którym świadomie i celowo uruchamia się i wykorzystuje wyobraźnię uczestników i ich „twórczą ekspresję” czyli wyrażanie swoich uczuć poprzez całe bogactwo znaczeń symbolu i metafory, jakimi dysponuje sztuka. Środki artystyczne takie jak rysunek, kolor, formy przestrzenne, a także dźwięk, taniec, pantomima czy dramat poszerzają (temu co tworzy i temu co wytwór odbiera) możliwości opisu i wyrażania swoich przeżyć.

Bibliodrama we wszystkich swoich (bardzo zróżnicowanych dziś już) formach jest próbą przedstawienia obrazów i narracji biblijnych w języku sztuki. Starając się wydobyć jak najwięcej warstw ich duchowej i psychologicznej głębi daje się przy tym uczestnikom możliwość indywidualnej interpretacji obrazów poprzez ich własne odczucia i własne wyobrażenia.

Wiadomo, że wyobrażamy sobie wszystko tylko tak, jak umiemy czyli jak nam na to pozwalają obecne w naszej wyobraźni „schematy poznawcze“ oparte na wcześniejszym doświadczeniu. Nasza wyobraźnia stanowi zawsze swoisty filtr w poznawaniu i pojmowaniu świata (por. Sztuka, 2010). Czego nie potrafimy sobie wyobrazić tego też nie umiemy ani zrozumieć ani przyjąć. (Ktoś powiedział, że to wcale nie nasz rozum jest przeszkodą by uwierzyć, ale braki i ograniczenia naszej wyobraźni…).

W bibliodramie tekst biblijny dostarcza wyobraźni „materiału“ do twórczej pracy, ale pod warunkiem, że chcemy i potrafimy w pełni zaangażować się w ten proces. To osobiste zaangażowanie jest tym, co O. Ignacy Loyola nazywał „wejściem z hojnością” i co stanowi warunek zarówno każdej autentycznej twórczości, jak i też owocnego odprawienia Ćwiczeń Duchownych.

I na tym polu zobaczyć już można podobieństwa i sens współdziałania bibliodramy i Ćwiczeń Duchownych na drodze duchowego rozwoju człowieka. Obie poparte długą historią metody (bo i bibliodrama ma swoje korzenie w tzw. jezuickim teatrze barokowym) odwołują się bowiem do osobistego zaangażowania i do twórczej pracy wyobraźni w sferze przeżyć i uczuć.

Po co „porządkować uczucia“?

Św. Ignacy wiedział, że początkujący zawsze uwikłani są w egocentryczny świat swoich wyobrażonych obaw, zagrożeń i lęków, w plątaninę bolesnych uczuć i wspomnień z przeszłości, latami przechowywanych w pamięci zranień, nie wybaczonych krzywd i upokorzeń. Ich serce pełne jest żalu, zazdrości, zawiści, tłumionej złości oraz wielu niespełnionych roszczeń i pragnień, które skłonni są ciągle na nowo rozważać. Z własnego też doświadczenia prawdopodobnie wnosił, że rozwój duchowy człowieka polegać musi na stopniowym uwalnianiu się od tego przymusu zajmowania się sobą we własnej wyobraźni. Starał się więc, by rekolektant nauczył się zajmować przestrzeń swego umysłu obrazami, które prowadzą go poza siebie, uwalniają ze sztywnych schematów, którymi kiedyś skuł swoją wyobraźnię w ciasne struktury.

Uwalnianie się od schematów myślenia i odczuwania, do których przywykło się przez całe lata „na co dzień” nie jest łatwe – wymaga czasu, zaangażowania i wyrazistego pragnienia zmiany. Lecz dopiero dzięki systematycznym ćwiczeniom wyobraźni człowiek może stopniowo uczyć się podporządkować swoje ciało i całą sferę psychiczną działaniu ducha – otworzyć się na dar Bożej Łaski.

Poprzez świadome tworzenie wyobrażeń, jako indywidualnych (choć ogólnie przez autora Ćwiczeń określonych) „obrazów wewnętrznych” możliwe staje się wypełnienie przestrzeni swojej wyobraźni treściami skierowanymi ku jedynemu i prawdziwemu Bogu, który nam pozwolił nazywać się Ojcem, a przez to uwolnieniu jej z dawnych zniewoleń.

Koncentracja uwagi i utrzymywanie jej na tworzonych obrazach wewnętrznych powoduje, że człowiek może doświadczać całkowitego skupienia woli, umysłu, uczuć i zmysłów i skierowania ich ku Bogu. Dopiero taki stan wewnętrznej koncentracji umożliwia modlitwę kontemplacyjną, która otwiera etap drogi duchowej nazywany via illuminativa i usposabia do wejścia na drogę zjednoczenia z Chrystusem.

Modlitwa ta i pogłębianie opartej o nią relacji z Bogiem są głównym celem rekolekcji. By to osiągnąć konieczne jest jednak najpierw „uporządkowanie uczuć” czyli stopniowe usunięcie wszystkiego, co nam przeszkadza, co odciąga uwagę, co uniemożliwia postawę skupienie się na Bogu i na właściwym, pełnym oddaniu i służeniu Mu. I tu znów rekolektant może użyć własnej wyobraźni posługując się nią jako narzędziem z obszaru psychiki, które z jednej strony pomaga ten obszar porządkować, a z drugiej – otwiera i uwrażliwia go na Słowo Boże i na działanie Ducha Św.

Można by więc powiedzieć, że wyobraźnia jest jak gdyby oknem, przez które możemy pobierać dary Łaski i Bożej dobroci, a Ćwiczenia widziane z tej perspektywy mają nas nauczyć, jak i kiedy to okno otwierać.

O nieustannej czujności i dbałości o to, aby „okno wyobraźni”należycie spełniało swe zadanie musimy wciąż pamiętać. Jeśli nie będziemy się o nie troszczyć narażamy się na niebezpieczeństwo, że różne treści i różne duchy mogą próbować się przez nie wedrzeć – wykorzystując przy tym nasze „emocjonalne nieuporządkowanie”.

Ucząc się w szkole św. Ignacego zyskujemy kompetencję w posługiwaniu się wyobraźnią, ale też świadomość tego, że cała nasza praca służyć ma przede wszystkim przygotowaniu i „usposobieniu duszy” na przemieniające działanie Boga, na otwieraniu się na Łaskę i na Jego w nas działanie.


Dlaczego bibliodrama w Ignacjańskich rekolekcjach..?

Mimo, że oparte na słowie i „wewnętrznych obrazach” Ćwiczenia Duchowne są dopracowaną w szczegółach całością, to jednak współcześnie poszukuje się form przybliżenia ich do mentalności ludzi żyjących w świecie przesyconym obrazami o monstrualnej nieraz sile oddziaływania na zmysły, powodującymi silne emocje i przeciążającymi uwagę. Powszechnie wiadomo, że dzisiejszy człowiek spędza ogromną część swojego życia wśród sztucznie tworzonych obrazów – świat jego twórczych wyobrażeń bywa od wczesnych lat dzieciństwa ograniczany do minimum. Jesteśmy dziś nie tylko karmieni lecz wręcz bombardowani obrazami z zewnątrz i dla wielu osób tworzenie obrazu wewnętrznego, na którym trzeba się dłużej skupiać i zmysłowo go „smakować” bywa , mimo najlepszych chęci, bardzo trudne.

Wydaje się więc, że właściwie użyta bibliodrama może być cennym rozwinięciem Ćwiczeń Duchownych. To, co św. Ignacy proponuje jako „obraz” („scenę wewnętrzną”) jest w bibliodramie „przeniesione na zewnątrz”, ukonkretniane, tworzone i rozwijane w dającej się materialnie kształtować rzeczywistości. Najczęściej dzieje się to w świadomie utworzonej przestrzeni scenicznej z udziałem indywidualnie wchodzących w nią osób, ale może odbywać się również przy użyciu innych środków estetycznych.

Autorzy współczesnej koncepcji łączenia bibliodramy z Ćwiczeniami Duchownymi – ojciec jezuita Eckhard Frick, i siostra Margaret Fühles (por. Frick, Fühles, 2009) zwracają uwagę na istniejące tu podobieństwa, np. na kreatywność, wykorzystywanie twórczych wyobrażeń, na konieczność zaangażowania i postawy „wchodzenia z hojnością”, na uczenie się korzystania z własnych doświadczeń zmysłowych w wewnętrznym „smakowaniu” wyobrażonych obrazów (wypowiedzi i scen). Sadzą też (opierając się na swoim wieloletnim już doświadczeniu), że wymóg indywidualnego odbywania i prowadzenia rekolekcji Ignacjańskich daje się w praktyce pogodzić z indywidualnym przeżywaniem pogłębionej bibliodramy.

Zarówno bibliodrama jak i Ćwiczenia Ignacjańskie mają ten sam cel: inicjowanie i wspieranie drogi duchowego rozwoju człowieka. Rozwój duchowy rozumiany jest tu jako otwieranie się na dostrzeganie obecności Boga w swoim życiu i pozwalanie by stawało się ono „nowe”, by stopniowo przemieniało się dostosowując się do Bożej rzeczywistości, którą Pismo Święte najpełniej opisuje i wyraża.

W Ćwiczeniach duchownych chodzi o empatyczne doświadczenie życia Jezusa, „Jego radości, smutku, bólu i cierpienia tak, aby Go jeszcze więcej kochać i wierniej za Nim iść” (por. ĆD, 104). Łatwiej nam o tę prawdziwą empatię (w przeciwieństwie do „sentymentalnej czułostkowości”), jeżeli poddajemy nasze uczucia próbom – jeśli jesteśmy otwarci na to, jak odbierają nas inni, jeśli spotykamy się z nimi „twarzą w twarz” w szczerym dialogu. W przeciwnym wypadku może w naszym życiu, mimo odprawianych co rok rekolekcji, nic się nie zmieniać, a nawet dochodzić do sytuacji, w których przy dobrych chęciach będziemy źle interpretować zachowania innych, działać niesprawiedliwie i stale „naruszać granice” w relacjach międzyosobowych.

W naszym rozwoju moralnym empatia zajmuje szczególne miejsce, ponieważ dostarcza sumieniu jego podstawowej zdolności wydawania osądów i podejmowania decyzji, które wyrażają troskę i miłość. Empatia uzdalnia sumienie do bycia ukierunkowanym na drugiego człowieka, pomaga nam w przezwyciężeniu naszego egoizmu i niedojrzałych postaw egocentrycznych.

Chrześcijańska empatia to coś, czego musimy się mozolnie uczyć. By być „oznaką natury przemienionej przez łaskę” empatia nie może być tylko spontaniczną wrażliwością uczuciową na krzywdę lecz otwarciem się na poziomie uczuciowym na całościowe doświadczanie drugiego człowieka. Nasza empatia musi być poza tym poddana kontroli rozumu i jego wartościującej refleksji, by nie stawać się tylko przejawem pewnej postaci niedojrzałości emocjonalnej… I do tego właśnie najlepszą okazję wydaje się stwarzać właśnie „psychodrama w wydaniu biblijnym”.

Wiemy, że nasze emocje potrzebują szerszej perspektywy, która umożliwia ich przemianę. Aby np. „chrześcijańska moralność serca” rozumiana jako wrażliwość na sytuację drugiego człowieka doprowadziła nas do „wyobraźni miłosierdzia” – czyli do takiej solidarności z bliźnimi, która jest nie tylko wyrazem empatii z cierpieniem tego świata, ale przede wszystkim „inteligentnym zaangażowaniem w jego leczenie” (Prusak, 2000) potrzeba nam wielu ćwiczeń.

Obie metody skłaniają nas do zmiany perspektywy widzenia biblijnych wydarzeń: z niebiorących udziału obserwatorów każą nam przemieniać się w uczestników wydarzeń. W Ćwiczeniach robimy to tylko w naszej wyobraźni, a w bibliodramie ukonkretniamy te wyobrażenia w rzeczywistości scenicznej.

W obu sytuacjach jednak musimy „wyjść poza siebie”, poza swój dotychczasowy punkt widzenia, poza schemat do którego przywykliśmy. I ten proces (wymagający od nas twórczego wysiłku) prowadzi nas ku szczeremu i bardziej autentycznemu spotkaniu z Bogiem – również poprzez konfrontację z naszymi wewnętrznymi sprzecznościami (z naszym rozdarciem – pomiędzy Kainem i Ablem, pomiędzy Marią i Martą, pomiędzy żalem Piotra i żalem Judasza), które są ciągle w nas obecne.

W bibliodramie i w Ćwiczeniach duchownych istnieje ten sam cel i podobny sposób obchodzenia się z ludzką uczuciowością lecz inne jest rozłożenie akcentów.

Św. Ignacy podkreśla indywidualność drogi dochodzenia do osobistej relacji z Bogiem każdego człowieka. W bibliodramie akcent położony jest raczej na doświadczeniu grupowym, na wchodzeniu w tajemnice Słowa Bożego razem z innymi, na dzieleniu się doświadczeniem w tworzącej się „wspólnocie spotkania” i wzajemnym pomaganiu sobie w rozwoju duchowym. „Dwie przestrzenie są jednocześnie przekraczane – przestrzeń Pisma Świętego i przestrzeń wspólnoty – i obie interpretują się wzajemnie” (Frick i Fühles, 2009, s. 33).

W obu metodach dopuszcza się spontaniczne traktowanie wyobrażonej sceny celem subiektywnego jej zrozumienia. Gdy jest to połączone ze świadectwem rozumienia innych w kontekście ich życiowej sytuacji możemy (dzięki empatii) dochodzić do istotnych korekt naszego subiektywnego doświadczenia. W bibliodramie nasze doświadczenie spotyka się przede wszystkim jednak z wielkim bogactwem obrazowo ujętych„narracyjnych schematów” zawartych w Biblii. Stwarza to warunki do dostrzegania nowych znaczeń i odkrywania głębokich prawd o sobie, a jednocześnie przyczynia się do lepszego rozumienia ich – i to nie tylko na poziomie rozumowej refleksji lecz dużo głębiej, włączając przeżyte treści w zasób indywidualnego doświadczenia.

W bibliodramatycznym doświadczaniu zachodzi też bardzo intensywny proces „zastosowania zmysłów”, bo poprzez ruch, przestrzeń i tzw. pracę z ciałem możemy dużo lepiej i pełniej rozumieć niż wtedy, gdy tylko „wyobrażamy sobie”.

Efektem tego bywa nieraz nagłe olśnienie („wgląd”), ale też często jedynie uruchomienie powolnego i długiego procesu mozolnej pracy nad sobą, osobistej rewizji życia i stopniowego dokonywania w nim ewolucyjnych zmian.

Obie metody stanowią pomoc na drodze rozwoju duchowego, a więc w ich współdziałaniu można widzieć możliwość pogłębionego „docierania” do istotnych treści zawartych w Piśmie Św. a przez to też do szerszego spojrzenia na swoją relację do Boga, do innych ludzi i do samego siebie.

Autorzy koncepcji łączenia obu metod o. E.Frick i s. M. Fühles sugerują różne możliwości prowadzenia sesji bibliodramatycznych w trakcie odprawianych Ćwiczeń – np. jako łącznik pomiędzy poszczególnymi tygodniami lub też jako „dzień bibliodramy” podczas Fundamentu. Wydaje się jednak, że w naszej polskiej tradycji odpowiednim do tego czasem może być także Synteza po zakończeniu wszystkich czterech tygodni rekolekcji Ignacjańskich.

Krystyna Sztuka

 

Literatura

Frick E. Fühles M.(2009) Być twórczym przed Panem. Bibliodrama a Ćwiczenia duchowe, Kraków, WAM.

Loyola I.(2002) Ćwiczenia Duchowne, Kraków, WAM.

Prusak J.(2000) Chrześcijański holizm, Życie Duchowe, nr 7(21).

Sztuka K.(2010) Wyobraźnia a rozwój duchowy, Kraków, WAM.