Refleksje z duńskiej perspektywy

Marianne Mayer

Komunikacja werbalna

Czynniki językowe
Mówić w obcym języku oznacza uciążliwość wyrażania wszystkich treści w języku, który nie jest naszym językiem. Na przykład budujemy zbyt długie zdania, albo używamy nieadekwatnych słów, a przez to zostaje zagubiony sens tego, co chcieliśmy powiedzieć. Problemem może być nawet akcent – nieprawidłowa wymowa, która deformuje naszą wypowiedź. Słuchający po prostu musi cały czas być bardzo skupionym, aby właściwie zrozumieć słowa i zdania interlokutora. Z tymi problemami łączę różnice kulturowe w komunikowaniu: w jaki sposób formułuję pytania wprost lub nie wprost. No i kwestia wymaganego stopnia grzeczności. Należy pamiętać o wielkim wysiłku tłumacza, jego praca wymaga całkowitego skupienia non-stop. Dodatkowym problemem jest zaangażowanie tłumacza w cały proces codziennych zadań, a to znaczy, że również wieczorem tłumacz nadal pracuje z tą sama intensywnością.

Czynniki psychiczne
Kolejnym problemem są osobiste uwarunkowania poszczególnych uczestników lub relacje między nimi. Konkretne elementy wpływające na pracę warsztatową to: proces grupy a nastawienie jednostek na sukces, cierpliwość – niecierpliwość, świadomość działania nastawionego na cel, skłonność do irytacji, introwertycy kontra ekstrawertycy, gotowość i otwartość na grę. Z tym ostatnim łączy się też to w jakim stopniu osoby czują się bezpiecznie współpracując z cudzoziemcami.

Komunikacja niewerbalna
Kiedy uczestnicy kursu wzajemnie się nie rozumieją – a były przynajmniej trzy osoby mówiące wyłącznie po polsku – natychmiast dochodzą do głosu inne środki komunikowania: szczególnie oczy i ręce. Dochodzi do pewnego uwrażliwienia komunikacyjnego. Duże znaczenie mają wówczas gesty, mimika, mowa ciała, ton głosu osoby mówiącej. Gra będąca elementem bibliodramy staje się przez to w jakiś sposób intensywniejsza. Wydaje się, że dowiadujemy się przez to więcej o naszych własnych możliwościach komunikacyjnych. Bibliodrama z udziałem uczestników z różnych krajów i obszarów językowych jest dużym wyzwaniem, ale też i osiągnięciem dla wszystkich – tak prowadzących jak i dla uczestników.

Ogólne różnice kulturowe
Najbardziej doświadczyłam ich w przestrzeni fizycznej. Szczególnie odczuwałam to w zetknięciu z uczestnikami o bardzo małym doświadczeniu kontaktów interkulturowych. Różnice odczuwałam najczęściej w spotkaniach w kuchni, która była naszą mała kafeterią(..).
Różnice kulturowe można dostrzec na przykład w tym, w jakim stopniu jesteśmy grzeczni rozmawiając z innymi, czy mówimy w sposób bezpośredni, czy też raczej nie wprost, o czym rozmawiamy, czy dużo żartujemy, czy śpiewamy, czy dopuszcza się krytykę, czy można powiedzieć „nie”, a więc podsumowując, na ile możemy być naturalni, autentyczni. W sytuacjach, gdzie normy są mniej ważne Duńczycy przyjmują sobie właściwe formy zachowań.
Spróbowałam grze dwa razy powiedzieć „nie”, aby być autentyczną. I było to od razu zauważone przez lekarkę i psychologa. Ostatecznie jeden z uczestników dał pozytywny feedback odnośnie tej sytuacji. Myślę, że bardzo ważne jest bycie autentycznym, bo przecież jako liderzy bibliodramy jesteśmy wzorem dla innych. Jeżeli nie jesteśmy w stanie wyrazić siebie w sposób autentyczny to nie ma postępu w naszym wewnętrznym procesie, jak również w procesie grupowym, gdyż bibliodrama ma charakter systemowy. Każda osoba jest częścią całości i dlatego to, co robimy ma znaczenie dla wszystkich (..)

Różnice liturgiczne
Tych różnic dostrzegałam dużo. To co najbardziej rzucało się w oczy to brak tekstów i pieśni tłumaczonych z polskiego na angielski i niemiecki. Zwróciłam na to uwagę na początku i potem z tym było lepiej . Myślę, że przy naszym następnym, siódmym spotkaniu wszyscy śpiewalibyśmy wraz z Katarzyną wspólnie kanony z Taizé. Wspólne świętowanie Eucharystii z czasem przyjęło formę, w której się wszyscy odnaleźli. Niestety Eucharystia pod dwiema postaciami nie była możliwa. Tradycja polska jest tu pewnie daleka od tradycji w duńskim kościele katolickim. Tradycja naszych niemieckich kolegów z kościoła ewangelickiego była jeszcze inna. Czytanie Ewangelii w czasie mszy świętej to w kościele katolickim ciągle sprawa mężczyzn. Liturgia pokazywała również jak dalece polscy uczestnicy są nieprzyzwyczajeni, aby do kapłanów wychodzić z jakąkolwiek propozycją. Hierarchia w polskiej grupie uczestników widoczna była w liturgii i poza nią, także w pracy grupowej (…)

Uwagi końcowe
Chciałabym wyraźnie podkreślić, aby nikt z czytających moje impresje nie miał wątpliwości: było to dla mnie wspaniałym przeżyciem móc ze wszystkimi wejść w interakcje, a szczególnie móc ze wszystkimi odgrywać biblijne role i w ten sposób pogłębić moją wiarę. Niestety dopiero przy szóstym spotkaniu miałam okazję pracować z osobami, które nie znały ani niemieckiego, ani angielskiego, a stało się to możliwe, ponieważ Katarzyna przejęła rolę tłumacza.(..) Uważam, że jest absolutnie godną podziwu postawa osób prowadzących szkolenie. Ich praca stała się dla nas wzorem na przyszłość dla interkulturowej, międzynarodowej i międzywyznaniowej współpracy.

(tłum. Beata Chrudzimska)